czwartek, 23 maja 2019

L jak ... (WPIS ODZYSKANY)

Jak to się człowiekowi czasami dziwnie w życiu plecie! Poluje sobie ktoś na wymarzoną lalkę Fashion Royalty, a tu znienacka w ręce wpada mu osiem innych lalek. W dodatku jedna w drugą szpetnych jak grzech śmiertelny i ubranych w kreacje jako żywo przypominające ścierki do podłogi.

Life will never cease to amaze me! I was recently hunting for a lovely Fashion Royalty doll and out of the blue I bought eight completely different dolls. Each of them is as ugly as a foggy winter day, dressed in an outfit that reminds me of a floor rag, and I can’t say a single word of praise for any of them. I should throw them into the trash bin right away, but I can’t. Because they’re exceptional.

Jeszcze nie bardzo wierzę, w to co tu zaraz napiszę i nie bardzo ufam swoim oczom, ale nie mogę zaprzeczyć, że widzę przed sobą stado absolutnie ohydnych, wielkogłowych i rzadkowłosych lalek, które pomimo swojej brzydoty wywołują na mojej gębie wielkiego i głupkowatego banana. Bo, proszę szanownych kolegów i koleżanek, lalki, których nazwy jeszcze Wam nie zdradziłam, to Lizy! Te same Lizy, które od lat utrzymują się w czołówce najbrzydszych polskich lalek wszechczasów.

I still can’t believe my eyes and I ask myself if what I see before me is true, but all signs on the earth and sky tell me, that I’ve really bought a flock of Liza dolls. They have monstrous heads, thin hair, hideous makeups, the quality of their bodies is below any acceptable level and yet, every time I peek at them I smile like a lunatic. That’s because Liza dolls are rare, even super rare, and I only know a few collectors that own them.

Ufff, cóż za emocje mną targają! – sztorm na morzu to przy nich uroczy pikuś. Moje podniecenie ma trzy wielkie powody, co ja mówię! –  trzy ogromne, monstrualne i spaśne jak ciężarna słonica powody, o których nie omieszkam napisać niżej. Znacie mnie dobrze i wiecie, że kiedy się z czegoś cieszę to pieję jak stara kura. No więc kukuryku:

Oh, I feel that I need to pour my emotions out – it’s been really a long time since I was so excited with a doll for the last time (Ok, ok, two weeks to be precise, but it still counts!). It doesn’t matter that my Liza dolls are truly awful (let’s be honest – they are crappy) because it’s not the way they look that matters. They were the toys that I wanted to have as a child, but I’ve never had, so I guess that I’m compensating their lack somehow after I’ve grown up. Does that make any sense?

Pierwsza przyczyna do świętowania jest taka, że lalki mają swoje oryginalne pudełka. Aby podkreślić doniosłość tej informacji, napiszę ją jeszcze raz i to jeszcze z podkreśleniem: lalki mają swoje oryginalne opakowania. Wiem, że to głupie i niegodne lalkowego zbieracza, ale aż gotuje się we mnie z radości, że nikt z „naszych” nie pokazał jeszcze zapudełkowanej Lizy. Jestem pierwsza! Hell yeah!

My first reason to smile is that all my Lizas came in their original boxes. In order to stress the importance of this information I’ll write it once again: they all have their boxes! I know that it’s mean and childish to boast about it, but none of the fellow collectors have ever seen or written or taken pictures of a Liza’s box. I might be the very first one. Hell yeah! 

00
00
00
00
00
00
00
00
00
00
00
00
00


Drugą przyczyną radosnego pierdolca jest to, że na pudełku widnieje nazwa i adres producenta, tak więc Liza nie jest już dla mnie bezdomnym klonikiem. Mogę w końcu przypisać jej konkretne pochodzenie! To równie wspaniałe uczucie jak odnalezienie odległego przodka z początku drzewa genealogicznego.

The second reason to be happy is that I’ve finally learned the name and address of the manufacturer of these dolls. I believe that owing to the fact I might be able to reconstruct the history of Liza dolls somehow. Call me a dreamer but I really believe that one day I’ll find out everything about them!


00


Trzeci powód jest taki, że wśród lalek, które do mnie trafiły, są dziewczęta o włosach we wszystkich dostępnych kolorach. Jest więc blondynka, szatynka, ruda i popielatowłosa. Nie wiedziałam wcześniej, że istniały Lizy o innym kolorze włosów niż lodowy blond. A teraz już wiem! Czuję się jak Kolumb, który przed chwilą odkrył Amerykę.

The third reason of joy is that my Lizas represent different hair colours. A blonde one, a redhead, an auburn-haired one as well as a dark blonde and a brown haired one – I have them all! Untill this day, I was unaware of the fact that there was such a wide variety of hair colours among these dolls and I literally feel like Christopher Columbus who’s just set his foot in America.

00
00
00
00
00
00
00
00
00
00
00
00
00
00

To, że wszystkie te lalki są po prostu paskudne, zupełnie mnie nie rusza. Niech sobie takie będą! Co mi tam! I tak się nimi cieszę jak ostatni głupek. Bo ważne jest to, że mogłam własną ręką dotknąć lalkowej legendy.

I know that they are ugly, but I simply don’t care about it. Let them be the ugliest dolls in the world, and I would still love them. I’ve sold hundreds of beautiful dolls to other collectors, but Lizas I will keep. They are legendary, and I love myths, so our ways are unlikely to part. 

Link do oferty sprzedawcy: 
olx.pl/oferta/barbie-lalki-nowe-CID88-ID9N7ST.html#1bd2c7b07e 

00


00
00
00

00

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Zostawiłam sobie dwie. Reszta poszła w ludzi. Czyli miłość nie była bardzo gorąca :P

      Usuń
  2. Trzeba przyznać, że taka lalka zamknięta w pudełku przez tyle lat, to kawałek lalkowej historii i ma swoją wartość. Ja niestety tej historii nigdy w pudełku zatrzymać nie potrafię, ale pudełka zachowuję niczym cenną skamielinę.

    Co do samych lalek, to jestem pod wrażeniem tej rudej - ma wszczepione włoski w dwóch kolorach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jak to brzydka historia. Gdybyśmy choć spróbowali stworzyć ŁADNĄ lalkę, ale nie, kopiowaliśmy obce wzory i to ukradkiem, niwecząc oryginalną urodę.

      Usuń